20 paź 2013

Początek przygody z Inglot Freedom System

Witajcie!
Niedziela to chyba dla każdego jeden z przyjemniejszych dni. Od dawna myślałam o tym,żeby stworzyć sobie jakieś ulubione paletki, takie swoje kolory, najczęściej używane w makijażach, żeby nie kombinować i mieć je pod ręką. Zazwyczaj wygląda to tak,że przeszukuję szuflady i kuferek w poszukiwaniu czegoś odpowiednio w wielu, różnych paletkach, różnych firm. Dlatego postanowiłam stworzyć coś mniejszego i idealnie dopasowanego. Wybór padł na Inglota (z którego miałam wiele pojedynczych cieni do powiek) i mój pierwszy wybór padł na cień 395 (perła) oraz 154 ( kolekcja Noble AMC Shine). Sama paletka prezentuje się tak:

Wybrałam opcję na trzy wkłady, póki co zapełnione są dwa wyżej wymienionymi, przy następnej wizycie dokupię kolejną również na trzy pozycje, jednakże tym razem na maty, oraz dokupię jeden wkład z serii perłowej, mam już nawet upatrzone to cudo, w przepięknym kolorze miedzi :-) 


W świetle dziennym nie do końca widać tego przepięknego blasku ,ale na dłoni już będzie to idealnie  widoczne :-) 
Jestem zachwycona cieniami Inglota od bardzo, bardzo dawna, są tanie, a ich jakoś i przyjemność użytkowania nie do opisania. Jak widzicie moje kolory, to dość rozsławiona 395 (pierwsza od lewej), używana najczęściej do rozświetlenia kącików oczu oraz miejsca pod łukiem brwiowym, natomiast 154 to kolor iście nie do zdefiniowania, podbija na złoto, choć w rzeczywistości dopatruję się różowego złota. Nie mniej jednak kolor jest przepiękny.


Cienie są rewelacyjnie napigmentowane, dobrze się ze sobą łączą i rozcierają. Ich największą zaletą jest to w jaki sposób odbijają światło - małe cudo!
Na zbliżający się czas balów, karnawału cienie z kolekcji Noble będą po prostu idealne. Choć kiedyś wykonałam makijaż dzienny przy użyciu 154 i efekt był olśniewający, a jednak nie przesadzony. Także nie widzę minusów użytkowania tych produktów.
Cena to oczywiście 13 zł za jeden wkład.

W planach jest również stworzenie małej palety cieni MAC'a (zacieram już ręce), dlatego przygodę z Freedom System zastopuję po drugiej paletce, co nie oznacza oczywiście, że zakończę ją definitywnie, bo tak się po prostu nie da :-)
:-*

7 komentarzy:

  1. Agnieszka - też mam te cienie z Inglota, są super:) a dziś połakomiłam się na jakieś dwa nowe cienie z MAX Factora - dziś jest -40% na MF w drogeriach Hebe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak miło,że dołączyłaś do mnie :-) Z MF mam wypróbowane dobre dwa podkłady i tusz do rzęs :-) Na cienie jakoś się nie skusiłam, a co do Inglota to niedługo pochwalę się małym poszerzeniem asortymentu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. no i polecam cienie pojedyncze max factor earth spirits - mam odcień 107 burnt bark oraz 101 pale pebble. Najbardziej ten 101 mi się podoba - piękny do rozjaśniania wewnętrznego kącika oczu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak tylko gdzieś się wybiorę, zerknę na te kolorki, zawsze jakoś tak dziwnie omijałam cienie z MF.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam kilkanaście cieni z Inglota, ale zauważyłam, że te nowsze wkłady do palet nie są już tej samej jakości, co starsze, ponadto w UK mam słabą dostępność do Inglota, więc raczej kieruję swój wzrok na inne marki:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję pięknie za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz.
Możecie być pewni, że odwiedzę Wasze blogi.