2 lis 2013

Kryjące pudry Ben Nye, Lexury Powder

Kochani, dziś chcę Wam przybliżyć postać mojego ukochanego pudru matującego, którego używam już naprawdę dobre 1,5 roku i pałam do niego niezmienną sympatią. Mowa oczywiście o kryjących pudrach amerykańskiej firmy Ben Nye, odcieni jest naprawdę wiele, zależnych również od tego jaką formułę wybierzemy, czy te lekko kryjące (czyli mój wybór) czy też zupełnie transparentne. Moje kolory to jak widzicie na powyższym zdjęciu, Banana oraz Cameo. Oczywiście wypatrzyłam je dawno temu u vlogerek i jak zwykle ze mną to bywa, bardzo chciałam przetestować je na sobie. Na pierwszy ogień poszedł odcień Banana:


Używałam go przez każdą porę roku i mimo,że ten mocny, żółty kolor, który widzimy w opakowaniu, wydaje się bardzo intensywny, to po użyciu i roztarciu naprawdę jest niewidoczny ( co pokażę niżej na porównaniu tych dwóch kolorów) . Nie mniej jednak, z racji tego, że należę raczej do bladolicych, opalam się naturalnie tylko w porze letniej, wielbię Bananę właśnie w lato. Dlaczego? Bo muszę przyznać, że na  bardzo bladych cerach on może faktycznie delikatnie się odznaczać. Nie mniej jednak, dla osób z zaczerwienieniami jest zbawienny, bo przepięknie neutralizuje ten problem. Naprawdę wypróbowałam go w każdej możliwej sytuacji przez te kilkanaście miesięcy, od zwykłego codziennego makijażu, po intensywne wieczorowe, imprezy weselne, zimową aurę jak też tropikalne upały - w każdej z nich nigdy mnie nie zawiódł, matowił na bardzo długo, nie zapychał i w moim przypadku nie pogorszył stanu mojej cery, mimo, że w składzie ma znienawidzone parabeny. Jego wydajność jest rewelacyjna, przy codziennym stosowaniu pozostało mi jeszcze 1/4 opakowania, dlatego też, z racji tego, że tak dobrze wypadł niedawno zakupiłam odcień Cameo:


Odcień dużo jaśniejszy, delikatny, neutralny beż idealny dla mnie w porze jesienno - zimowo- wiosennej :-)
Seria ta sama, kryjąca, użyłam go do tej pory kilka razy i widzę,że jest po prostu bratem bliźniakiem Banany w idealnej wersji dla jaśniejszych cer. 
Zrobiłam małe porównanie, na którym widać jak ta różnica w ich odcieniach zaciera się na skórze: 

*od razu po wysypaniu na rękę*

*po delikatnym roztarciu*

*po całkowitym roztarciu*

Jak widzicie mówiłam prawdę :-) Podsumowując dla jaśniejszych cer, które boją się Banany, polecam właśnie Cameo, bądź odcień Buff z serii kryjącej, natomiast z serii transparentnej Natural Set bądź też Fair (jest on jednak z różowymi tonami). O ile mnie pamięć nie myli to występują również opakowania o pojemności 42g, ja posiadam te o pojemności 85g. Koszt takiego opakowania to aktualnie ok. 87 złotych + koszty przesyłki, które są zależne od strony, na której chcielibyście je zakupić, moje wyniosły bodajże 
15,90 zł., a zamówienie złożyłam na Charakteryzacji, to jest ich jedyny minus, są dość trudno dostępne w Polsce.
A wy już mieliście do czynienia z tymi cudeńkami? Dajcie znać jak się sprawują u Was :-)
Miłego wieczorku, buziaki :-*

5 komentarzy:

  1. Nie miałam tych kosmetyków, ale przyznam, że już od dawna mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skuś się Kochana i wyrób sobie własną opinię, tym bardziej, że jest dużo dostępnych odsypek - próbek. Albo je pokochasz albo znienawidzisz :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe te pudry, ja o nich jeszcze nie słyszałam :-)
    Chętnie dodaję cię do obserwowanych blogów :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę było o nich szumu na blogach i vlogach w ostatnim czasie, dlatego też się skusiłam i naprawdę nie żałuję, odtąd nie używam już żadnych innych :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdzie kupić taki puder? (oryginalny)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję pięknie za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz.
Możecie być pewni, że odwiedzę Wasze blogi.