5 lis 2013

Wild Mega Volume - czyli mały bubel od Max Factor'a

Cześć Kochani,
dziś w roli głównej produkt od Max Factor'a, a mianowicie tusz do rzęs Wild Mega Volume. Niestety nie mam zbyt wiele dobrego do powiedzenia o nim, dlatego może najpierw kilka zdjęć:




Wiązałam z tym tuszem duże nadzieje, szczoteczka mnie zafascynowała, jest gruba i ma całkiem ciekawy kształt, sądziłam, że będzie spisywał się choć trochę podobnie do False Lash Effect, którego swego czasu byłam wielką fanką, niestety moje nadzieje spełzły na niczym.



Tusz rozmazuje się, odbija na powiece, szczoteczka skleja rzęsy - no nie mogę powiedzieć o nim ani jednego dobrego słowa. Może tylko tyle, że opakowanie ma całkiem fajne. No ale nie oszukujmy się, co nam po opakowaniu, jak w środku znajduje się taki bubel.
W następnym poście przedstawię tusze, które absolutnie skradły moje serce, których używam od bardzo długiego czasu i tylko nieraz podkusi mnie, żeby wypróbować jakąś nowość, ale jak to się kończy, widać powyżej :-)
Mieliście do czynienia z tym "cudem"? A może on tylko u mnie jest tak nietrafiony? Dajcie znać koniecznie!
Miłego wieczoru :-*

4 komentarze:

  1. Nie znam tego tuszu, szkoda że okazał się nietrafiony. Z kosmetykami tak to już jest....tylko metodą prób i błędów można znleżć swój ideał :) ja bardzo lubię tusz 2000 kalorii od MF.

    OdpowiedzUsuń
  2. Klasyk 2000 :-) Od Max Factor'a wielbiłam wręcz podstawową wersję False Lash Effect oraz ten trochę nowszy Clump Defy Volumising! Tak jak mówisz, są cuda i są bubelki :-) Ale tak jest nawet wśród drogich marek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widząc tą szczoteczkę, obawiam się, że tusz u mnie by się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się właśnie na nią pokusiłam i dostałam odpowiednio po łapach :-) Naprawdę nie polecam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję pięknie za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz.
Możecie być pewni, że odwiedzę Wasze blogi.