2 gru 2014

Jajeczko EOS po ponad miesięcznym pobycie u aGaRaSzKi

Cześć Kochani, 
nie będę zbyt oryginalna jeśli powiem, że czas zdecydowanie za szybko upływa. Niby wieczory są dłuższe, ale ciągle tych godzin jest za mało, w szczególności na chwilę dla siebie, aby zrobić dobre zdjęcia i napisać post.
Jajeczko EOS jest ze mną ponad miesiąc, zachwycałam się nim od razu po otwarciu paczki z MintiShop, o której pisałam tutaj, a czy mój zachwyt się utrzymał? Zapraszam dalej!

Samo opakowanie nie uległo wielkim zniszczeniom, tak jak widać są lekkie obtarcia, ale to nie dziwota, jajko na stałe mieszka w mojej torebce i są to obtarcia spowodowane zwykłym użytkowaniem. Zamknięcie trzyma bardzo dobrze, produkt nigdy samoczynnie mi się nie otworzył. 
Balsamu używam bardzo często, kilkakrotnie w ciągu całego dnia. Zapach, którym tak się zachwycałam utrzymuje się nadal i jest nadal równie przyjemny i zachęcający do użytkowania jak przy pierwszym niuchnięciu :-) Wydajność? Raczej dobra, na pewno zużycie jest już lekko widoczne w porównaniu ze zdjęciami z poprzedniego postu, ale jeszcze dużo produktu pozostało w opakowaniu. Takie to niepozorne, a proszę :-)
Opakowanie - opakowaniem, zapach- zapachem, względy wizualne swoją drogą, ale przejdźmy do sedna- do działania EOS. A z tym niestety jest troszeczkę gorzej.
Nie mam zbyt wymagających ust, oczywiście teraz w sezonie zimowym potrzebuję lepszego nawilżenia, odżywienia i ochrony, ale nie narzekam na duże problemy ze spękanymi i bolącymi ustami. Dlatego kupując jajeczko sądziłam, że poradzi sobie u mnie bardzo dobrze. 
Nawilżać - nawilża ale tylko chwilowo. Nie zauważyłam żadnej regeneracji ani odżywienia. Ot takie sobie mazidełko do ust w ładnej formie. Nie ukrywam swojego rozczarowania, miałam nadzieję na silniejsze właściwości nawilżające. Chociaż miałam też osławionego Carmex'a , z którego byłam równie niezadowolona.
Śmiem przypuszczać, że EOS lepiej poradziłby sobie w sezonie letnim, ale też raczej tylko u osób bez większych problemów z ustami. Jest to fajny gadżet o przepysznym zapachu, idealny do naszej torebki, niekoniecznie jednak już do nawilżenia naszych ust. Szkoda, bo zapowiadało się bardzo fajnie. Czy kupię ponownie? Raczej nie, może latem. Teraz raczej zainwestuję w coś bardziej treściwego i odżywiającego, może wypróbuję balsam z Nuxe, zobaczymy.
A u Was jak się sprawowało jajko EOS? Byłyście zadowolone?
Miłego wieczoru i przede wszystkim ciepłego! :-)

32 komentarze:

  1. Dziękuję za recenzję, właśnie robię zakupy w sieci i już prawie to jajeczko miałam w koszyku. Chyba lepiej dołożyć i kupić balsam z nuxe, na zimę chyba to najlepszy wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, najlepszym wyborem na zimę będzie Nuxe, w który na pewno się zaopatrzę w krótkim czasie. Jajeczko pięknie wygląda, ale jest za słabe.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Niestety, choć nie jest też takie najgorsze :-)

      Usuń
  3. ja jeszcze go nie testowałam

    ________________________________________
    Nowości na grudzień.,czyli to co powinniśmy mieć w szafie !
    WWW.JUSTYNAPOLSKA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dwa, ale jeszcze nie używałam. Mam nadzieję, że będę zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś była :-) Być może akurat Twoim ustom przypasuje ten produkt.

      Usuń
  5. Masz piękną czerwień na paznokciach:)) Fajnei to jajeczko wygląda, szkoda że tak słabo wypadło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy go nie miałam, ale średnio mnie kuszą takie mazidła, gdyż takowych za bardzo nie używam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) szczęściara, że nie musisz używać!

      Usuń
  7. Pierwszy raz widzę, ale na pewno by mi się przydał :)

    Zapraszam do siebie. Dopiero zaczynam, jednak kilka wpisów się już pojawiło.
    Życzę miłego dnia! :)
    PS. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla urozmaicenia kosmetyczki na pewno, nie da się ukryć, że jest fajnym gadżetem :-)

      Usuń
    2. ja też wpadnę na Twojego bloga :D

      Usuń
  8. Kilka razy sie nad tymi jajeczkami zastanawiałam, ale jak dotąd nie podjęłam decyzji czy je chce czy nie i wciąż nie wiem ;) moze faktycznie wstrzymam sie i wrócę do tematu latem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, że zimą naszym ustom potrzebna jest zdecydowanie większa ochrona. Wypróbować można, bo jajko jest naprawdę urocze.

      Usuń
  9. :Pierwsze o nim słyszę, u mnie na pewno by się nie sprawdził bo ja mam bardzo wymagające usta szczególnie teraz zimą, pękają i są suche, na szczęście doskonale radzi sobie z tym pomadka Neutrogena :) taki plasterek na moje usta ale na szczęście mogę mówić! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie zapomniałam o pomadkach Neutrogena! Choć teraz mam w planach zakup tego osławionego balsamu z Nuxe, zobaczymy czy się sprawdzi w moim przypadku.

      Usuń
    2. a widziałaś to: http://www.dax.com.pl/pl/product/994/balsam-do-ust-waniliowy/ to jakiś nowy balsam do ust z Perfecty, przypomina kształtem to jajeczko z EOS. Ciekawe czy byłby lepszy od EOS?

      Usuń
    3. Widziałam gdzieś w jakiejś gazecie, mam nieodparte wrażenie, że jego działanie może być tak samo niewystarczające jak EOS, ale oczywiście mogę się mylić :-)

      Usuń
  10. a jeśli chodzi o NUXE to masz na myśli balsam do ust NUXE Reve de Miel ?

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że tak rzadko balsamy do ust występują w takiej ciekawej formie. Przyciąga oko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby jeszcze tylko trochę bardziej nawilżał i odżywiał usta- byłby prawie idealny :-)

      Usuń
  12. Ja chciałam je kupić ale ostatecznie wypróbowałam balmi, najpierw truskawka ale jak kupiłam kokos to dopiero przepadłam :)uwielbiam stosować rano i wieczorem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balmi mam jeszcze na liście zakupowej, chcę je skonfrontować właśnie z EOS, może bliżej wiosny wypróbuję za ciekawości :-)

      Usuń

Dziękuję pięknie za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz.
Możecie być pewni, że odwiedzę Wasze blogi.