26 sty 2015

Czas na róż! Rockateur BENEFIT!

Cześć Kochani!
Choć mam w swojej kolekcji kilka róży, z których jestem naprawdę zadowolona, to wciąż brakowało mi takiej perełki, która uświetniła by swoją obecnością moją kosmetyczną szafkę. O Rockateur myślałam już jakiś czas temu, ale wciąż były inne wydatki i tak ta mała inwestycja odwlekała się w czasie. Jak pamiętacie, u Marty wygrałam kartę o wartości 100 zł. na zakupy w Sephora i właśnie to dzięki niej zafundowałam sobie Rockateur, który wyniósł mnie tylko 59 zł. Jak się sprawuje? Zapraszam oczywiście dalej. 

Produkt umieszczony jest w standardowym dla Benefit'u kartonowym pudełeczku z lusterkiem oraz dołączonym pędzelkiem, którego ja nie używam, dlatego też nie znalazł się na zdjęciach. 
Według opisu producenta, róż ten ma łączyć w sobie seksapil, słodycz i rockowy pazur. I rzeczywiście coś w tym jest. Kolor jest według mnie obłędny, dość cukierkowy róż, z elementami ciepłej moreli dodatkowo wykończony złotą taflą. Można się rozmarzyć. 
Wydawać by się mogło, że kolor jest dość ciemny i łatwo zrobić sobie nim krzywdę. Nic bardziej mylnego! Nie posiadam porcelanowej cery, toteż musiałam troszeczkę tego produktu nałożyć, aby osiągnąć oczekiwany efekt. Na pewno nie ma strachu przed zrobieniem sobie plam, róż jest bardzo aksamitny i delikatny, a jego aplikacja to czysta przyjemność. Nie bez znaczenia jest na pewno delikatny, pudrowy, różany zapach.
Jest świetnie napigmentowany i wydaje mi się, że dopasuje się do każdej karnacji, jest bardzo uniwersalny! Nie osypuje się i wytrzymuje w idealnym stanie cały dzień. Efekt jest bardzo naturalny i nie nachalny!
Gdybym miałam go krótko podsumować, to według mnie to małe cudo może zastąpić Nam trzy produkty: róż, bronzer i rozświetlacz. Co prawda tutaj na zdjęciu efekt wyszedł bardziej satynowy, bo po prostu aparat zjadł ten piękny blask jaki daje. 
Jego cena to 159 zł za 5g. Słyszałam głosy, że Benefit troszeczkę nieładnie potraktował swoich Klientów, gdyż za mniejszą pojemność, aniżeli innych róży, zażądał wyższej ceny. Ale za jakość niestety trzeba płacić.
Rockateur oczarował mnie od pierwszego użycia i nie żałuję ani złotówki na niego wydanej. A czy Wy macie go w swoich kolekcjach? A może dopiero jest w zakupowych planach? Dajcie znać koniecznie! Pozdrawiam Was cieplutko!

42 komentarze:

  1. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że dzięki mojej nagrodzie kupiłaś sobie róż z mojej ukochanej marki:) nawet zaplanowałam na jutro wpis w którym wspominam o dwóch różach Benefit - Dandelion i Thrrrob:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo miałam zamiar kupić Meteoryty, ale jednak po wywiadzie doszłam do wniosku, że u mnie się nie sprawdzą i szkoda na nie pieniędzy. Stanęło na Rockateur z którego jestem niezmiernie zadowolona :-) Czekam zatem na Twój wpis :-)

      Usuń
    2. To już jutro, właśnie poprawiam:)

      Usuń
  2. Nawet bez owego blasku pięknie wyszedł... a co dopiero na żywo... cena zaporowa z lekkka....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety troszkę tak, ale w jego przypadku warto przeboleć ten wydatek...

      Usuń
  3. Mocny kolor :) Ale cena nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On tylko się wydaje taki mocny, w rzeczywistości trzeba trochę się namachać pędzlem, żeby osiągnąć taki wyraźniejszy efekt :-)

      Usuń
  4. Kolor bardzo mi się podoba, jest naprawdę kuszący, gdy spadnie mi z nieba jakaś promocja chętnie go zakupie bez większego namysłu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będziesz zadowolona, róż jest fenomenalny, a jego strukturka jest trudna do zdefiniowania :-)

      Usuń
  5. Mam ten róż i bardzo go lubię, chociaż ostatnimi czasy został lekko zdetronizowany przez Coralistę- ale to pewnie dlatego,że Coralista to nowość u mnie i po prostu zachwycam sie nowym produktem:) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj tak jest, że nowe kosmetyki wypierają te, które już mamy :-) mnie Coralista nie podpasowała kolorem.

      Usuń
  6. Piękny efekt daje, zastanawiam się, czy się nie skusić na niego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko masz na niego ochotę to bierz w ciemno - nie zawiedziesz się!

      Usuń
  7. Jaki sliczny kolor..wyglada na twarzy wspaniale..chyba sie zauroczylam i tez kupie:)
    Pozdrawiam
    Jolahogg.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie się prezentuje :) śliczna buźka :) zapraszam do siebie na konkurs Aleosiaopisuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Cena wysoka. Odcień ładny jednak dla mnie zbyt ciemny. Pozdrawiam i zapraszam na nowy post

    OdpowiedzUsuń
  10. zdecydowanie mój kolor :) szkoda tylko, że ma takie kartonowe opakowanie, bo takich nie lubię i cena troszkę za wysoka. do 110 zł bym za niego dała :) ale mi teraz chęci narobiłaś, no nie ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj aż będzie jakaś promocja! Ale biorąc pod uwagę naszą debatę nad Melbą, przypuszczam, że Rockateur baaardzo przypadłby Ci do gustu!

      Usuń
    2. też tak myślę :) w sumie to na stronie douglasa bądź sephory wygląda on na bardziej różowy, ale u Ciebie na zdjęciach widać co innego i też myślę, że mógłby mi się spodobać :) u mnie właśnie kiepsko z wyhaczaniem promocji :)

      Usuń
    3. Bardziej różowy na pewno nie jest. Zdjęcia zrobione przeze mnie wyszły naprawdę bardzo rzeczywisto i realnie oddały kolor tego różu. Na pewno w końcu trafi się jakieś -20% lub coś w podobie :-)

      Usuń
    4. To teraz mi doradzić czy lepiej wybrać melbe o której wcześniej debatowalysmy czy lepszy będzie ten?:) bo serio mam dylemat, a dwóch nie potrzebuje :)

      Usuń
    5. Ciężko powiedzieć. Kolorystycznie wydają mi się podobne. Melba jest na pewno bardziej satynowa, natomiast Rockateur tak jak pisałam może zastąpić trzy produkty, ma tą przepiękną, złotą taflę. Jak widzisz, Melba też mnie kusi, ale póki co wygrał Rockateur i to jego kupiłam. Decyzja jednak należy do Ciebie.

      Usuń
    6. A dawno go kupiłaś? W tym czasie, co zastanawiałas się nad melba? No właśnie widzę, że i pigmentu ja jest lepsza, bo kolor wyraźniejsze. Wiec może warto przeplacic i mnie ten kosmetyk?;) i wydaje mi się, że będzie to kolejny kosmetyk, który znów odwiedzie mnie od macha. Ja to się mam, że jak już się zdecyduje, to zawsze znajdzie się coś lepszego :D

      Usuń
    7. Kupiłam go jakoś dwa tygodnie temu, kiedy zobaczyłam jak prezentuje się w realu, jakie ma wykończenie, zapomniałam chwilowo o Melbie. Ale wciąż jest na mojej liście. Najlepiej jakbyś sprawdziła sobie na żywo, który produkt bardziej Ci odpowiada.

      Usuń
    8. No właśnie tylko u mnie jest ten problem, że w żadnym Douglasie nie mam mac'a, bo mam oddzielnie ich salony i bym musiała z jednego do drugiego przechodzić, a to tak głupio takie porównania robić między sklepami, ale chyba będę musiała, bo innego wyjścia nie mam. Za bardzo zauroczyla mnie pigmentacja tego różu, która wydaje mi się być mocniejsza od melba :) jak sądzisz? ;)

      Usuń
    9. Ciężko doradzić coś na odległość, nie znam Cię, nie wiem jaki masz koloryt skóry. Tak jak powiedziałam, według mnie Melba jest podobnie napigmentowana jak Rockateur ale ma subtelniejsze wykończenie,bo Rockateur jest trochę taki glamour. Kolorystycznie Rockateur na pewno ma odrobinę więcej różu w sobie aniżeli Melba. Tyle, że to są tylko moje osobiste spostrzeżenia i ktoś inny może się z nimi nie zgadzać :-)

      Usuń
    10. No ja to jestem bardzo bladolica tyle, ze mam zaczerwienienia na cerze. No cóż będę musiała chyba jednak oba porównać na żywo ;)

      Usuń
  11. Bardzo dobry zakup, ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że to był zakup idealny ;-)

      Usuń
  12. Mam ten róż i podzielam twoje zdanie na jego temat :) Jest wspaniały, pasuje każdemu i nie można nim sobie zrobic krzywdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy bardzo podobny pogląd na jego temat ;-)

      Usuń
  13. Dostałam go w prezencie , ale był to niezmiernie trafiony prezent
    Zapraszam do mnie: http://factorybeauty.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję pięknie za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz.
Możecie być pewni, że odwiedzę Wasze blogi.