30 sty 2015

Mary-Lou Manizer- Królowa rozświetlenia!

Cześć Kochani!
Nie bez powodu rozświetlacz firmy The Balm zyskał już chyba miano kultowego, specjalnie dla dzisiejszego postu spróbowałam porównać go z pudrem rozświetlającym w kulkach firmy Glazel, chciałam chyba samą siebie oszukać, że Mary-Lou można jednak czymś zastąpić. Ale nie Kochani, ona jest niepowtarzalna! Wszystkich zainteresowanych zapraszam oczywiście dalej.
Jakieś 1,5 roku temu nie przyszłoby mi do głowy, że rozświetlacz będzie dość niezbędnym kosmetykiem w mojej kolekcji. O ile na co dzień raczej nie używam go często, o tyle już na ważniejsze wyjścia, bądź też wytworniejsze makijaże, jest po prostu niezastąpiony. Nie jest przesadą powiedzieć, że Mary-Lou rozpromienia Naszą skórę, wydaje się ona jakby zdrowsza, młodzieńcza i wypoczęta. Nawet osoby nie mające nic do czynienia z makijażem dostrzegają różnicę przed i po nałożeniu tego produktu, a to już o czymś świadczy! Idealna do podkreślenia kości policzkowych, ale jest również doskonała pod łuk brwiowy lub do muśnięcia Naszego dekoltu.
Efekt oczywiście możemy stopniować jak z większością kosmetyków tego typu i same musimy określić co chcemy osiągnąć w danym momencie, czy subtelne rozświetlenie, czy też spektakularny glow look. 
Iście szampański, lekko złotawy odcień jest dość neutralny, dopasuje się chyba do większości karnacji. Mary- Lou jest bardzo drobno zmielona, dość zbita ale miękka w użyciu, co najważniejsze, nie tworzy na naszej twarzy brokatowej powłoki z tandetnymi drobinami, tylko przepiękną, świetlistą taflę, którą można zachwycać się bez końca.
Jestem oczarowana tym produktem odkąd trafił on w moje ręce i przyznaję, że jest już ze mną ponad rok, a jak widzicie ubytku w nim niewiele. Bardzo chciałam go z czymś porównać, ale przyznaję, że innych rozświetlaczy w ostatnim czasie nie używałam, bo zwyczajnie ten mi wystarczał, ale że w ostatnim ShinyBoxie znalazłam puder rozświetlający w kulkach Glazel, tak więc skorzystałam.
O ile przed użyciem kulki jeszcze były w całości, to niestety po delikatnym przetarciu palcem po nich, aby zrobić swatch koloru, pozostało z nich tyle:
Wygląda to tak, jakbym włożyła naprawdę sporo siły w rozkruszenie tego produktu, oj nie podoba mi się to. Mary-Lou upadła mi dwa razy i odpukać nic jej się nie stało, a tutaj wystarczył lekki kontakt z palcami i efekt marny.
Przejdźmy do kolorów. Glazel jest ewidentnie jaśniejszy, ale co za tym idzie również efekt rozświetlenia jakby bardziej matowy i na pewno mniej efektowny. Nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, znając siebie zrobię do niego jeszcze jakieś podejście, ale wiem, że nie jest to to, czego bym oczekiwała od pudru rozświetlającego.
Być może ktoś zna dobre zamienniki Mary-Lou, ja przyznaję, że nie szukałam i póki co szukać nie będę, bo to co otrzymuję od niej, całkowicie mi wystarcza. Jest niesamowicie trwała, bez problemu zniesie całonocną imprezę jak i ciężki dzień w pracy. Nie muszę martwić się, że coś może się ściera, lub migruje. Jest po prostu nie do ruszenia. Dużym atutem dla mnie jest oczywiście opakowanie, które jest proste i przyjemne dla oka, kolorystyka specyficzna dla firmy The Balm.
Moje zauroczenie Mary-Lou trwa bezsprzecznie już bardzo długo i naprawdę nie zanosi się w najbliższym czasie na zmianę. Ale nigdy nie mów nigdy. 
Też lubicie Panią Mary? A może wręcz przeciwnie? 
Pozdrawiam Was cieplutko! 
★★★

Przypominam Kochani o moim rozdaniu, n które serdecznie zapraszam, zasady uczestnictwa bardzo proste, a nagrody myślę, że miłe dla oka i przyjemne w użytkowaniu. I ROZDANIE - ZAPRASZAM

47 komentarzy:

  1. Rozglądam się właśnie za jakimś fajnym rozświetlaczem ,a Ty mnie strasznie zainteresowałaś Mary Lou i to chyba właśnie w niego zainwestuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapoznaj się z Mary, bo naprawdę warto!

      Usuń
  2. Posiadam ją od kilku dni i po prostu zawładnęła mną ;D Nie chcę/ nie potrzebuję innych rozświetlaczy, ona jest nr 1 ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się z Tobą nie zgodzić Kochana :-)

      Usuń
  3. Ja również uwielbiam Mary-Lou i innych rozświetlaczy nie szukam, bo nie potrzebuję :) Ten spełnia w 100% moje oczekiwania :) Często używam go nie tylko do podkreślania szczytów kości policzkowych, ale też do rozświetlania wewnętrznych kącików oczu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Mary ma bardzo wielorakie zastosowania :-) I w każdym z nich sprawdzi się doskonale.

      Usuń
  4. Mam i bardzo lubię Mary:-) pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. It looks like a great product! I'd love if you checked out my blog, and if you like it, can we follow each other on “GFC” (Obserwatorzy)? I promise I’ll follow you back <3

    x♥x♥

    "Saúde & Beleza - Health & Beauty"




    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nigdy nie pozbędę się Marry chociaż bardzo lubię rozświetlacz Anastasii Beverly Hills w palecie contour kit oraz w palecie nyx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Anastasia bardzo kusi, ale tak jak wspominałam, ciągle stają mi na drodze inne wydatki :-/

      Usuń
  7. Masz racje, Mary-Lou jest jedyna i niepowtarzalna ;) podobno na równym poziomie z nią jest rozświetlacz MAC i te w palecie Contour Kit, ale osobiście ich nie mam. Mary-Lou na chwile obecna mi wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa czy tak rozsławione w blogosferze kosmetyki ABH są faktycznie tak dobre i czy nie zawiodłabym się na nich, jak to często bywa w przypadku produktów, na które jest taki boom.

      Usuń
    2. Też właśnie jestem tego ciekawa :) na razie mam ochotę tylko na paletę contour kit i pomade do brwi :) jak mi się to uda kupić, to będę szczęśliwa :)

      Usuń
  8. Nigdy nie miałam ale sporo czytałam o tym produkcie. Ale rozświetlacz nie jest niezbędny w mojej kosmetyczce :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Opakowanie przyciąga uwagę, widzę że warto nabyć:))

    OdpowiedzUsuń
  10. W zasadzie zamienników jako tako nie ma ale trzy zblizone produkty kolorystycznie jakie od "bidy" moznaby zastosowac wg mnie to:1. loreal infallible cień kolor hourglass beige 2. inglot cień 110 3. najmniej zblizony ale rowniez w zlotym odcieniu rozswietlacz z MUR golden lights....zdaje się jednak ze ten marylou jest jednak unikatem w swojej kategorii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobrze wiedzieć. No tak o rozświetlaczach z MUR czytałam dużo i widziałam wiele zachwytów, ale mnie póki co ten szał omija i nie mam żadnego z ich kosmetyków. Planuję kupić tą osławioną paletę czekoladową, ale tak na 100% przekonana do niej też nie jestem :-)

      Usuń
  11. Piękna ta Mary :) z The Balm podoba mi się jeszcze Cindy Lou :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mary zajmuje u mnie zdecydowanie czołową pozycję.

      Usuń
  12. Mary-Lou chyba żaden zamiennik nie dorówna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mary Lou mam w planach zakupowych już od dawna. Muszę w końcu dokonać tego zakupu:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak tylko gdzieś się spotkam z Mary Lou, to koniecznie kupię sobie ten rozświetlacz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna jest Mary Lou :) Ja mówiąc szczerze boję się używać rozświetlaczy na mojej przetłuszczającej się cerze, która zawsze się błyszczy - co by to było jakbym jeszcze użyła rozświetlacz :( Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam skórę mieszaną w stronę tłustej i naprawdę spisuje się u mnie świetnie, nic nie spływa, trwałość jest bardzo dobra.

      Usuń
  16. Rzeczywiście wygląda bardzo dobrze. Nigdy nie używałam typowych rozświetlaczy, ale teraz nabrałam ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  17. dlugo sie nad nia zastanawiam hahah :) wczoraj na instagramie wydzialm super dupe do niej z firmy ELF :) wygladaja identycznie :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że tak, aż tak nie znam sortymentu ELF'a :-)

      Usuń
  18. Very nice Inspirations

    FOLLOW my Blog!!! Maybe we can follow each other!!!
    http://rimanerenellamemoria.blogspot.de

    Gewinne eine hochwertige Kosmetik Shoostybox auf meinen Blog!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze Mary Lou nie mam, ale na pewno przyjdzie czas, że i u mnie zagości :) Być może jakieś tam zamienniki są, ale szczerze mówiąc chyba bym nawet nie szukała, zresztą ja nie lubię zamienników :) Wydaje mi się, że nigdy nie dorównują oryginałom i zawsze coś jest ostatecznie nie tak jak być powinno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą całkowicie. Z zasady jeżeli podoba mi się coś droższego i bardzo chcę to mieć, to tak długo ciułam, aż osiągnę swój cel :-) Zamiennik, nigdy nie usatysfakcjonuje Kobiety tak jak oryginał!

      Usuń
  20. Już widziałam go na wielu blogach, kusi i to bardzo, ale niestety nie stać mnie :( może kiedyś...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Mary-Lou muszę wkońcu zakupić bardzo lubię bronzer The Balm, Bahama Mama. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie Bahama Mama zaczęłam ostatnio robić niespodzianki i nie sięgam po nią już tak często.

      Usuń
    2. a ja Cię pokuszę czymś nowym:) Bronzer Shiseido (mam w odcieniu Medium) - moje nowe odkrycie, może nie ma chłodnego odcienia, ale super się rozprowadza pędzelkiem ZOEVA 127, absolutnie nie robi plam i pięknie trzyma się na buzi cały dzień:
      https://www.douglas.pl/douglas/Makija%25C5%25BC-Twarz-Pudry-br%25C4%2585zuj%25C4%2585ce-Shiseido-Puder-Bronzer_productbrand_3000041347.html

      Usuń
  22. O tak, dobrze to ujęłaś - królowa.
    Moja wypadła ze swojego domku i się posypała. Na szczęście na duże kawałki i udało mi się ją zreanimować.
    Zapraszam do siebie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że byłaś w stanie ją odratować :-) Mnie raz spadła z dość dużej wysokości i aż sama się dziwię, że nic jej się wtedy nie stało!

      Usuń
  23. Kusi mnie Pani Mary oj kusi ;P Jest na mojej liście zakupów na 2015 roku :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam Mary Lou:) Używanie tego kosmetyku to wielka przyjemność.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję pięknie za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz.
Możecie być pewni, że odwiedzę Wasze blogi.