22 sty 2015

PUPA - Professionals BB Cream + Primer SPF 20 - Krem BB + baza pod makijaż - AKTUALIZACJA!

Cześć Kochani,
Dzisiejszy post będzie pierwszym z serii uaktualnień moich starych wpisów. Kiedy zaczynałam blogować, nie miałam zielonego pojęcia co z czym i dlaczego. Moje pierwsze wpisy, zdjęcia i cała otoczka jest daleka od ideału, dlatego też mam zamiar w stosunkowo krótkim czasie wykonać lepsze zdjęcia i po prostu nowe posty, na tematy, które według mnie są tego warte, a które kiedyś przedstawiłam w bardzo niechlujnym świetle, przy okazji lekko je aktualizując. Na pierwszy rzut idzie krem BB firmy PUPA, który z niewiadomych mi względów już na początku istnienia bloga, osiągnął jak dla mnie imponującą liczbę wyświetleń, która wyniosła bez mała 1200 odsłon. Nie pytajcie jakim cudem, ale tak po prostu było. Dziś jestem o wiele bardziej doświadczona w jego użytkowaniu, a dodatkowo mam porównanie z prawdziwym, azjatyckim kremem BB, którym to jestem zachwycona. Wszystkich zainteresowanych - zapraszam dalej.
Żeby sztucznie nie rozwlekać tego posta, załączę linki, w których skupiam się na kremie DR G. GOWOONSESANG, którym to jestem oczarowana od pierwszego użycia i którego rozpoczęłam drugie opakowanie. Wszystkie informacje i makijaż z jego użyciem znajdziecie tutaj a zupełnie pierwszy opis próbki tego kremu jest tutaj
Przejdźmy zatem do firmy PUPA. Pamiętam jak dziś, kiedy zajrzałam do Douglas'a bez większego celu, właśnie zaczynało się lato i szukałam jakiejś odmiany dla ciężkiego podkładu. Mój wzrok przykuł ten produkt, kolor w numerze 001 wydawał się idealny, jest dość naturalny, bez żadnych różowych podtonów. Jest na pewno o wiele bardziej europejski, aniżeli troszeczkę ziemisty Dr G. :-)
Efekt jaki otrzymujemy po nałożeniu na twarz na pewno nie można zaliczyć do matowych, już bardziej do lekko rozświetlających, ale z pewnością nie jest to nachalny błysk, który natychmiast trzeba zniwelować. Krem bardzo fajnie stapia się z Naszą skórą i na pewno nie jest widoczny. Krycie określam od słabego w stronę średniego, lekkie zaczerwienienia pokryje, ale z większymi niespodziankami może sobie nie poradzić. Mnie ten efekt wystarczał. Co do trwałości, u mnie wytrzymywał w granicach 5 godzin, a później jakimś cudem znikał z twarzy, ale w takim dość subtelnym i stopniowym tempie. Używałam go latem, tylko dla wyrównania koloryty, żeby nie obciążać cery dodatkowo podczas wielkich upałów. I pod tym względem sprawdził się dobrze. Czy go polecam? Nie wiem czy jest nadal dostępny, jeśli zaś jest, to na pewno warto go wypróbować, tym bardziej jeśli zależy Wam na delikatnym kryciu, wyrównaniu kolorytu i rozświetleniu cery. Do tego na pewno sprawdzi się idealnie. Żadnych skutków ubocznych moja cera nie zaobserwowała podczas jego stosowania, na przykład zapychania, lub uczulenia. Nie wiem jak teraz, ale kiedy ja go kupowałam był bodajże w cenie 67 zł. 
Znacie ten produkt? Chętnie poznam Wasze doświadczenia z nim!
Do następnego!


28 komentarzy:

  1. Nie znam go ale może kiedyś... :) 5 godzin trwałości to trochę mało jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to rewelacyjny wynik, ale jak na taki lekki kremik, wydaje mi się, że i tak dobra :-)

      Usuń
  2. Pupa ma świetne cienie do powiek, jedyne jakie stosuję. Kiedyś miałam próbkę jakiegoś podkładu tej firmy z gazety i był bardzo dobry.
    Swoją drogą to też niedawno stwierdziłam, że chciałam zaktualizować niektóre wpisy i co najważniejsze dać lepsze zdjęcia, chociaż, żeby tło było ładniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się ulepszać tą stronę, a nie ukrywam, że stare wpisy na pewno trochę to psują. Ale absolutnie nie wyzbędę się wszystkich starszych wpisów, które nie są satysfakcjonujące, w końcu tworzą historię tego bloga :-) Lubię produkty PUPA, miałam ich tusz, kilka cieni, lakierów do paznokci, rozświetlacz no i właśnie ten bebik :-) Żaden mnie nie zawiódł, ani też nie zrobił krzywdy.

      Usuń
    2. Dlatego ja u siebie po trochu wymieniam zdjęcia na lepsze, czasami coś dopiszę. Widzę, że masz naturę perfekcjonistki:)

      Usuń
    3. Staram się z tym walczyć i na pewno nie jest tak w każdej dziedzinie, ale faktycznie, kiedy się za coś zabieram, wkładam w to całe swoje serce i chcę żeby było tak jak to sobie zaplanuję :-)

      Usuń
    4. Czyli tak jak ja:) Czasami chciałabym umieć odpuszczać, ale nie znoszę robić czegoś na odwal.

      Usuń
    5. To już chyba taki Nasz charakter i nie zmienimy go!

      Usuń
  3. Dla mnie większość BB kremów dostępnych w Polsce jest po prostu za ciemna :) Ciekawe jak te azjatyckie się przedstawiają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dr G. jest na pewno ziemisty, akurat u mnie się sprawdza idealnie, ale najlepiej kupić próbki i potestować. Jednak naprawdę warto.

      Usuń
  4. Nie znam, ale mój Diorek wkrótce się skończy wiec może wreszcie zaszaleje z czymś innym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami też idę na ustępstwa i zamieniam Double Wear na coś innego :-) Choć i tak z pokorą wracam!

      Usuń
  5. Jeszcze nic nie używałam z tej firmy, nie wiem nawet dlaczego ;-) Lubie bb kremy, a ten prezentowany przez Ciebie ma ładny żółtawy kolor, na lato czy tez "luźniejsze" dnia taki bebik jak znalazł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Jeśli nie ma się dużo do ukrycia na twarzy, będzie na pewno wystarczający, a efekt jaki otrzymujemy jest naprawdę fajny.

      Usuń
  6. lubię takie lekkie krycie...najlepiej to kremy BB

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana ja jestem zakochana w kremie FF Farmony ale on jest z linii gabinetowej , pupę lubię szczególnie pudry brązujące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nie znam! Muszę się o nim dowiedzieć czegoś więcej :-)

      Usuń
  8. Nigdy jeszcze nic nie miałam z PUPY, ale kusi mnie parę rzeczy. Jednak kremy BB to raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używam kremów bb, krycie byłoby dla mnie zbyt słabe :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PUPA ma faktycznie słabe krycie, ale Dr G. już o wiele mocniejsze!

      Usuń
  10. Nie wiedziałam nawet że PUPA ma taki krem, ja obecnie używam BB z Missha - typowo azjatycki, który spisuje się świetnie :)
    Dołączam się do obserwatorów, pozdrowionka! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ma, kiedyś kupiłam przypadkiem i nawet całkiem fajnie się spisywał :-) Ja wciąż zachwycam się Dr G. Gowoonsesang! Naprawdę jest świetny i rozumiem dlaczego jest takim fenomenem :-)

      Usuń
  11. PUPA - po prostu rewelacyjna nazwa :] Jeszcze nie miałam przyjemności poznać tej marki :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-D Warto poznać bo niektóre ich produkty są naprawdę świetne!

      Usuń

Dziękuję pięknie za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz.
Możecie być pewni, że odwiedzę Wasze blogi.