2 lut 2015

Nude on Nude - NYX - AKTUALIZACJA!

Cześć Kochani!
To już drugi post z serii aktualizacyjnych, dziś zajmę się przybliżeniem Wam palety firmy NYX Nude on Nude, którą nie ukrywam bardzo chciałam mieć, w początkowej fazie używania byłam z niej zadowolona, jednak po pewnym czasie, zaczęłam dostrzegać w niej pewne wady, które na pewno zaważyły na mojej opinii o niej. Wszystkich zainteresowanych zapraszam dalej.
Dla niewtajemniczonych przypomnę, że paleta Nude on Nude to dwadzieścia neutralnych cieni oraz dziesięć pomadek, w dość żywych kolorach, które są idealne dla każdej karnacji i na każdą okazję. Dodatkowo paleta jest wyposażona w lusterko, które dla mnie jest zbędne, ale pewnie dla kogoś innego mogłoby okazać się bardzo przydatne. Aplikatory, które były do niej dołączone niestety już są zagubione, a może nawet wyrzucone, bo po prostu z nich nie korzystałam. Paleta jest ze mną od około dwóch lat. 
Spotkałam się w sieci z opiniami, że ta paleta jest tańszym odpowiednikiem Urban Decay Naked 1 oraz Naked 2. Przyznaję, że nie widziałam na żywo żadnej z Naked, dlatego nie ustosunkuję się do tego, bo po prostu nie czuję się kompetentna. Nie mniej jednak po przejrzeniu swatch'y na pewno jakieś podobieństwo można znaleźć.
Kiedy otrzymałam tą paletę w prezencie byłam bardzo szczęśliwa, bo od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem jej zakupu. I początkowo faktycznie byłam z niej zadowolona. Jednak z biegiem czasu, a przede wszystkim z biegiem mojej rosnącej świadomości kosmetycznej, zaczęłam zauważać jej dość poważne wady. Ale najpierw zdjęcia poglądowe cieni, abyście mogli zobaczyć o czym w ogóle mówię. 
O ile z ciemniejszych cieni można być zadowolonym, o tyle jaśniejsze mimo, że wydaje się, że ich pigmentacja jest dobra, to niestety giną na oku, a przy próbie blendowania tracą swój pigment i jakoś nie trzymają się powieki. Jasne maty po prostu znikają i ich nie ma, dodatkowo czarny cień osypuje się niemiłosiernie, ale to jest chyba wada większości tego typu palet. Przyznam, że mnie dość ciężko pracuje się z tymi cieniami, niezbyt chcą ze sobą współgrać, chociaż są dość miękkie ale i jednocześnie kruche. Przyznaję, że mam dwa lub trzy odcienie, które lubię, ale nie używam ich tak często jak innych, sprawdzonych firm.
Pomadki zaś, jak pewnie zauważyliście na zdjęciach, były użytkowane o wiele częściej, bo naprawdę je lubię, kolory są zarówno delikatniejsze jak i mocniejsze i można wybierać zależnie od okazji. Ich trwałość może nie jest spektakularna, ale biorąc pod uwagę to, że są tak jakby w pakiecie, to naprawdę nie można mieć o to do nich pretensji.
Nude on Nude otrzymujemy w cenie 125 zł, można by rozważać czy to dużo czy to mało. Za 20 cieni ( w tym tylko kilka w miarę dobrych) i 10 przyzwoitych pomadek to chyba jednak nie jest dużo. Aczkolwiek teraz na pewno zainwestowałabym ten pieniądz w zupełnie inny produkt. 
Dla zainteresowanych skład:
Talc, Petrolatum, Dimethicone, Magnesium Stearate, Ethylhexyl Palmitate, White Mineral Oil (Paraffinum Liquidum), Propylparaben, Methylparaben, C.I. 77007(Ultramarine), C.I. 77742(Manganese Violet), C.I. 77491(Red Iron Oxide), C.I. 77492( Yellow Iron Oxide), C.I. 77499(Black Iron Oxide), C.I. 42090:2(FD&C Blue 1 Al Lake), C.I. 19140:1 (FD&CYellow 5 Al Lake), C.I.77019(MICA), C.I. 77891(Titanium Dioxide), C.I. 77861(Tin Oxide)

Zdaję sobie sprawę z tego, że paleta Nude on Nude ma swoich zwolenników, właśnie ze względu na swoją kolorystykę, która jest bardzo neutralna i dość popularna. Wiem na pewno, że nie pozbędę się jej, być może trochę z sentymentu, bo jednak była to moja pierwsza droższa paleta!
Teraz bardzo mnie kusi czekolada z MUR, a dokładniej ta podstawowa wersja, bodajże Death by Chocolate, chcę przekonać się na własnej skórze o tej jakości w niskiej cenie, którą to MUR szturmem podbiło rynek! 
Na dziś to wszystko, pozdrawiam Was cieplutko i do zobaczenia!

54 komentarze:

  1. Te pomadki bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja także mam za sobą podobne doświadczenie ale z paletą sephora, mnóstwo cieni lepszej i gorszej jakości, z naciskiem na to drugie. Ale były w niej tez róże, które 2 zużyłam do cna, no i pomadki, które bardzo lubiłam solo, ale także dzięki nim zaczęłam bawić się kolorami mieszając je ze sobą i to najlepiej z tej palety wspominam. Cóż Twoja paletka po tak długim czasie wygląda bardzo ładnie, a jej używanie to zawsze jakieś doświadczenie, bez którego w mejkapie ani rusz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, na pewno dzięki niej nabrałam troszeczkę doświadczenia i mimo wszystko mam do niej sentyment. Opakowanie wygląda przyzwoicie, bo staram się dbać o swoje kosmetyczne maleństwa ;-)

      Usuń
  3. Oo nigdy wcześniej nie widziałam tej paletki, jak dobrze, ze do Ciebie trafiłam !
    Obserwuje <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka kolorów pomadek wpadło mi w oko :) Właściwie większość... :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda świetnie, szkoda tylko że nie sprawdza się w 100 % Mam cienie do brwi z tej firmy, są całkiem ok ale trochę zeszło zanim nauczyłam się z nimi pracować.... To moje pierwsze cienie do powiek (do tej pory używałam raczej kredek) wobec tego nie mam porównania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej NYX ma dobre opinie w sieci względem swoich produktów. Ta paleta też nie jest najgorsza, ma po prostu swoje słabe punkty.

      Usuń
  6. ciekawa paleta, ale zdecydowanie nie w mojej tonacji ;)
    + dzięki Tobie w końcu skusiłam się na ELDW ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, jak już przetestujesz daj znać czy jesteś zadowolona :-)

      Usuń
    2. dopiero zamówiłam :) miałam 3 opakowania próbek co starczyło mi na 6 użyć i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, bo mimo mojej przesuszonej cery to nawet suchych skórek mi nie podkreślił :) a mogę wiedzieć jaki masz odcień tego podkładu? jaki krem nawilżający pod niego używasz? ile już opakowań zużyłaś? :) jak już wypróbuję go to dam znać, bo teraz to mogę ocenić tylko na tyle, co z próbek po 6 użyciach :)

      Usuń
    3. Początkowo używałam Desert Rose, ale odkąd wprowadzili nowe odcienie bazuję na 1N1 oraz 1N2. Są idealne. Opakowań zużyłam bodajże 7 ale dokładnie nie pamiętam, używam go już dość długo :-) Kremu nie używam, stawiam na dobre nawilżenie i regenerację nocą. Za jakiś czas na pewno pojawi się wpis o nim w roli głównej.

      Usuń
    4. a na noc czego używasz? bo ogólnie szukam czegoś bardzo nawilżającego żebym nie miała problemu z suchymi skórkami po jego nałożeniu :) właśnie też zamówiłam 1N1 :)

      Usuń
    5. Aktualnie krem z Clinique Turnaround Overnight, według mnie jest genialny, ale też pieruńsko drogi :-/ Ale tańszego odpowiednika nie znalazłam, choć zaczęłam testować krem z POSE Herbal i spisuje się całkiem fajnie. Mam mieszaną skórę bardziej w stronę tłustej, dlatego nie wiem jak sprawdziłby się u Ciebie.

      Usuń
    6. Poczytam o nich :) właśnie słyszałam o tym, że kosmetyki z clinique są bardzo dobre. Będę musiała się zapoznać z ich ofertą. Mam u siebie w mieście ich sklep stacjonarny, także nie powinno być problemu :)

      Usuń
    7. Stacjonarny sklep to duże ułatwienie! Personel na pewno poleci Ci coś odpowiedniego do potrzeb Twojej skóry.

      Usuń
    8. hehe nie ma to jak warszawa - tam większość sklepów jest :) tylko, żeby jeszcze ceny były miłe dla oka i portfela :)

      Usuń
    9. Niestety, zazwyczaj jak coś Nam odpowiada i jest dobrej jakości, to jest też drogie :-/ Mnie do Warszawy nigdy nie ciągnęło ;-) Sercem bliżej mi do Łodzi :-)

      Usuń
    10. ja lubię podróżować, ale najlepiej mi w warszawie, największe możliwości i wszystko mam pod ręką :) a co do tych kremów to zastanawiam się właśnie, który kolor wybrać, bo kiedyś Pani w sklepie stacjonarnym polecała mi wersję żółtą, a wiem,że sporo osób chwali różową :) w sumie dzięki temu, że jest rzadki to jest i bardzo wydajny i pewnie wart tych 89 zł :)

      Usuń
  7. Szczerze mówiąc średnio mi się podoba kolorystycznie. Jeśli chodzi o pomadki - mają fajne odcienie, ale i tak bałabym się o moje suche usta (muszę niestety uważać przy kupowaniu szminek). Wniosek taki, że chyba bym jej nie kupiła, tym bardziej za 125 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Teraz wiem na pewno, że mając do dyspozycji te pieniądze, dołożyłabym troszeczkę i kupiła coś innego.

      Usuń
  8. Wygląda fantastycznie :) Sama kiedyś czaiłam się na taką paletką tylko nieco bardziej rozbudowaną, ale bałam się że będą to pieniądze wyrzucone w błoto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może byłabym z niej bardziej zadowolona, gdyby nie była kupowana bez obejrzenia jej w realu, ale nic to. Ma swoje honorowe miejsce w szufladzie :-)

      Usuń
  9. Fajnie, że ma też w sobie pomadki. Biorąc to pod uwagę cena nie jest wcale taka wygórowana. Szkoda, że nie sprawdza się w 100% ale ciężko znaleźć produkt, który w pełni nas zadowoli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda. Dlatego nie skreślam jej, ma swoje plusy i minusy, jak większość kosmetyków.

      Usuń
  10. Kolorki wyglądają zachęcająco :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. faktycznie fajnie sie prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wish we had NYX here in England :( xxx Check out my new blog post! I'm in need of some followers, thank you! X http://xbeyoutifulx.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  13. swietny wpis :)swego czasu interesowałam się cieniami nyx. Irytujace jest to ze czasami otrzymujemy produkt o nierownej jakosci a w koncu placimy za cos;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak jest. Ta paleta to jedyna przygoda z NYX, chociaż miałam też białą kredkę od nich i nie byłam zadowolona, w końcu ją wyrzuciłam i raczej na razie nie będę zerkać na asortyment tej firmy.

      Usuń
  14. Cienie prezentują całkiem fajnie :D Jednak oszczędzam teraz na palety z Zoevy i raczej na tą się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam upatrzoną paletę Zoevy - Smoky, ale jeszcze chwilę muszę się nad nią pozastanawiać :-)

      Usuń
  15. Niestety nie używam cieni do powiek - unikam nadmiernego malowania oczu i tuszuję tylko rzęsy.

    OdpowiedzUsuń
  16. zastanawiam się poważnie nad zakupem paletki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz już jakąś upatrzoną?

      Usuń
    2. na razie muszę kasę zorganizować:)) chcę też pędzle kupić

      Usuń
    3. Jednym słowem szykuje się grubsza inwestycja :-)

      Usuń
  17. niektóre kolorki ładne, ale większość jednak nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam kiedyś jakąś paletę z brązerami NYX, ale było to lata temu.Pamiętam za to, że w przypadku matowych cieni, które się w niej znalazły też nie byłam zadowolona, kolory ginęły mi na oku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak jakiś mały feler jest w tych cieniach NYX'a!

      Usuń
  20. Bardzo fajna paletka!

    www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja jestem wierna Inglotowi (dokupuję cienie do paletki) i marce Zoeva. Moim marzeniem jest zdobyć paletkę Stila In the light - mam nadzieję, że niebawem będzie dostępna w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie też najczęściej używam cieni Inglot'a, ale mam też w planach zakup palety Smoky Zoeva, bo jest fantastyczna!

      Usuń
  22. miałam na nią chrapkę, ale chyba rzeczywiście wolę zainwestować w paletę Zoeva:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jest to lepsza inwestycja!

      Usuń

Dziękuję pięknie za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz.
Możecie być pewni, że odwiedzę Wasze blogi.